NIE? CZY I KIEDY MÓWIMY NIE! GRANICE

Zapraszam Cię do pytania, czy umiem komunikować moje NIE? A jeśli tak jest, to czy nie nadużywam tego słowa?

Znacie może osobę, gdzie widzicie, że niekoniecznie chce coś zrobić albo nie jest pewna swojej decyzji, a mimo wszystko nie potrafi powiedzieć nie?
Często są wykorzystywane przez innych, np. w pracy- „zostaniesz dłużej godzinę”? Nie potrafią powiedzieć nie…

Takie osoby są „tresowane” na bycie uległym, za tym kryje się poczucie winy, toksyczny wstyd i strach.
Wstyd powiedzieć co chcę, co czuję.
Strach, że stracę,
Strach, że odrzucą.
Strach, że odbiorą to co mam.

Czy to znasz?

Przypomnij sobie ile razy w szkole byliśmy zmuszani do mówienia tak na rzeczy, którym chcieliśmy powiedzieć nie.
Nie lubisz matematyki albo śpiewu?
Nie ważne, musisz się jej uczyć, bo tak jest w programie.
Nie robisz tego? Siadaj i pała.
Nie zdasz do następnej klasy? A to dopiero wstyd! A dodatkowo jaki opierdol w domu!

Jeszcze wcześniej.
Chcesz iść do żłobka albo przedszkola? Nie ważne, musisz bo wszystkie dzieci idą.

Jeszcze wcześniej, masz ok 5, 6 lat poznajesz świat i wypowiadasz swoje opinie na głos? Na przykład widzisz otyłą ciocię i mówisz wprost, że jest gruba.
Zawstydzenie, zamieszanie, bo tak nie można, nie wypada… ale za to już wypada powiedzieć innej cioci, że jest szczupła…
To nie wypada, tamto nie wypada, to można, tamto nie można… o ile razy ja dostałam opierdziel za mówienie rzeczy „które były niewygodne”. A one były jakie były…

Trzeba być dobrą dziewczynką.
Trzeba być grzecznym chłopcem.
Trzeba ładnie się wypowiadać.
Trzeba jeść nożem i widelcem.
Trzeba się zawsze ładnie uśmiechać jak ktoś przyjedzie.
Trzeba się przywitać buziakiem z wujem, który zalatuje alkoholem i przed sekundą wcinał śledzie….
Trzeba!

O a jak wyjdziesz z domu? To dopiero trzeba uważać. Nie biegać za szybko, nie skakać za wysoko. Tam można zbić kolano, a tam stłuc głowę. A tam? A tam to lepiej nie myśleć co niebezpiecznego może się stać.
Trzeba uważać!

A jak byliśmy malusieńcy to mama była zawsze blisko, ta najważniejsza, ta jedyna, ta bez której byśmy nie przeżyli.
Więc jak ona mówi co trzeba co nie wolno, to jest to prawda. Prawda i koniec.
Sprzeciwisz się? To co zrobisz? Wyprowadzisz się z domu w wieku 5 lat? Choć znam też takich śmiałków…

Jeśli rodzic szanuje nasze NIE uczymy się, zaznaczać granice.
Niestety często tak nie było.
Bo jak Ty dziecko chcesz zrobić „po swojemu” jak ja dorosły wiem, co dla Ciebie będzie najlepsze. Zawsze.

Dyscyplina egzekwowana może siła, może krzykiem, może strachem przed odrzuceniem, może manipulacją.

A co czuje dziecko? Wstyd, poczucie winy, złość i strach.

Wstyd stanąć za sobą, żeby nie zostać ośmieszonym bądź odrzuconym.
Poczucie winy, bo przecież mamusia mówi inaczej.
Złość, którą nie można pokazać na zewnątrz.
Strach postawić granice więc bierzemy na siebie tyle, ile na te małe barki dziecka jest za dużo, za ciężko, za trudno.

To jest lepsze niż strata, ja pokażę mamie, ja udowodnię, że potrafię, ja udźwignę ten ciężar wtedy mnie doceni, zobaczy, ukocha.

A w środku jest to małe dziecko, które się boi i woła „proszę zobacz mnie, zaakceptuj, nie odrzucaj… proszę, zrobię wszystko”

W dorosłości odgrywamy te same schematy, starając się ponad siły, walcząc, krzycząc, odpuszczając, poddając się, wchodząc w rolę ofiary…
Bo tam w środku ciągle płacze to małe nieukochane wewnętrzne dziecko.

Uczymy się wpuszczać za blisko albo stawiać granicę na samą myśl, że ktoś chce ją przekroczyć.
Jest wielkie NIE, nie dla rzeczy, nie dla nowości, nie dla wyjścia ze strefy komfortu.

Czy znasz może osoby, gdzie jak opowiadasz o czymś nowym, innym od znanych utartych struktur to ona zawsze odpowie nie?
Nie… to nie dla mnie.
Nie… ja mam tamto sprawdzone.
Nie… mi to nie pasuje.
Ja wolę po staremu.

A co za tym się kryje?
Tak, to ten sam strach.

To małe dziecko w środku boi się, że znowu zostanie nadużyte. Wstyd jak zainwestuje czas albo energię i nie wypali, a co ludzie powiedzą? Wyśmieją, odrzucą, powiedzą, że coś ze mną nie tak.

Kochani te wzorce są tak mocne i silne, że czasami jesteśmy uwięzieni w tych schematach nawet nie wiedząc o nich!

A nauka stawiania zdrowych granic, mówienia NIE jest jedną z ważniejszych rzeczy w naszym życiu. Spotykając się z Wewnętrznym Dzieckiem i w tych wszystkich sytuacjach pozwalając mu powiedzieć „NIE, nie zgadzam się”, Ty dorosła/y uczysz się swoich zdrowych granic.

W tu i teraz uczymy się będąc w kontakcie ze sobą, z emocjami, z uczuciami, czasami może się nie udać ale pamiętajmy, że to jest nauka.

Zatrzymaj się teraz na chwilę. Pomyśl, pobądź trochę z tym pytaniem, które zaraz przeczytasz.

Kiedy ostatnio powiedziałeś/aś nie i było to zgodne z Tobą?
Kiedy wypowiedziałeś/aś nie nawet nie słysząc pytania do końca?
A kiedy chciałaś/eś ale koniec końców zrobiłeś coś wbrew sobie?

Zobacz, gdzie była ta granica w tamtej sytuacji i co za nią stoi?
Czy może złość, że ktoś był za blisko?
Czy może strach, że jak czegoś nie zrobię to stracę? Stracę co?
Czy może strach, że ktoś może mnie zranić, nie mogę zaufać?
Czy może poczucie winy, że jak ja zrobię jak chcę to ktoś na tym ucierpi?

Kto pierwszy w Twoim życiu przekraczał Twoje granice?
Którą sytuację zapamiętałaś/eś najmocniej?
Kto pierwszy nadużył Twojego zaufania?
Komu ufałeś/aś a ta osoba Cię wykorzystała bądź zdradziła?

Zobacz co się dzieje z Twoim ciałem, gdy czytasz te pytania? Czy czujesz gdzieś napięcie? Gdzie w ciele? Przy którym pytaniu?

Wystarczy, że się nad tym zatrzymasz i zastanowisz. Możesz wziąć kartkę i długopis, i opisać tą sytuację, sprawdzaj jak się przy tym czujesz i pozwalaj tym emocją płynąć. Słowa nie muszą być ładne i składne, to nie jest esej na ocenę. To Ty pozwalasz sobie, żeby wybrzmiało to co boli w środku.

Najprawdopodobniej odpowiedzi na te pytania będą prowadziły do rodziców, opiekunów.

Oczywiście nie zawsze było to robione w złej wierze, intencji. Często to były osoby nieświadome, nieznające własnych granic. Czasami niestety opiekunowie posiadali tak głębokie rany, że zadawali ogromną krzywdę swoim dzieciom powielając stare wzorce.
.
Nie ważne czy bałaś/eś manipulowana/y przez nieświadomą osobę, czy też bita/y za mówienie NIE.

Ważne i najważniejsze jest, żebyś się nad sobą pochylił/a. Nad tym niewinnym dzieckiem w sobie i pokazał/a mu, że teraz już jest inaczej, teraz już może BEZPIECZNIE stanąć za sobą zawsze.

Ty będziesz blisko.
Nie ważne ile to będzie trwało.
Ważne, że Ty w tym wytrwasz.

Kochani ja wiem, jak czasem jest trudno!
O tak!
Kilka miesięcy temu moje Wewnętrzne Dziecko powiedziało NIE. Mała Asia, około dziesięcioletnia usiadła w fotelu bujanym przy dużym oknie z widokiem na morze.
I ani rusz!
I o co chodzi?
Dlaczego?
Po co?
Przecież ja dorosła miałam plany!

A po to, żeby zwolnić, być, doświadczać.
Przychodziłam do niej codziennie i siadałam obok. Po kilku dniach na mnie spojrzała, a po kilkunastu powiedziała, okay już wystarczy
.
I wtedy też rozpoczął się we mnie przepiękny proces, odkrywania w sobie tych pięknych delikatności i subtelności.
Uszanowałam to NIE.
Umysł chciał szybciej, bo po co tak?

Ale dusza chciała inaczej.
A jaka magia zaczęła pojawiać się w życiu?
Otworzyły się nowe drzwi, nowe możliwości!
O tak!

Proces odzyskiwania siebie i swoich granic to nie jest szybki rajd. To jest roller coaster, raz szybciej, raz wolniej, raz w górę, raz w dól.

Z czasem ta droga staje się bardziej stabilna.
Ale jak nauczymy się z tego wszystkiego korzystać, czerpać, doświadczać, szanować to jest to najwspanialszy cud życia.

CUD życia, naszego Życia.

Z miłością❤️
Asia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s